Nie pomyślałabym nigdy, że fitness stanie sie tak ważną częścią mojego życia. Teraz nie wyobrażam sobie, że rozpoczne dzień bez 40 minutowych aerobów o 5 rano. Każde wyjście do pracy musi być poprzedzone przymusowym śniadaniem gdzie jajka to podstawa jak widać.
Kiedy w zeszłym roku, w marcu zaczęłam chodzić na siłownie nie powiedziałabym, że tak się wkręce w ten temat. Oczywiste jest to, iż uwielbiam jedzenie, słodycze i choć czasami ulegne pokusie i coś podjem za karę musi być dłuższe cardio. Dlatego mamy cheat meal lub cheat day. W moim przypadku to cheat meal, czyli 400g czegoś zakazanego w naszym sporcie. Ja osobiście wybieram pizze czy nawet zwykłego tosta z masłem i dżemem. Nigdy bym nie pomyślała, że grzanka będzie wprawiać mnie w euforię. Cieszę się, że w końcu trafiłam na kogoś kto umie mną pokierować. Mój plan żywieniowy i treningowy w końcu nabrał kolokwialnie mówiąc " rumieńców". Nie wyobrażam sobie teraz braku współpracy z moją trenerką Patrycją Kozyrą Urbaniak, której doświadczenie w tej dziedzinie jest ogromne. Już niedługo dodam posta i szerzej wam przedstawie osobę Patrycji.
BbCieszę się, że moja rodzina wspiera mnie w moich pomysłach i dążeniach. Moja mama Anna jest niezwykła. Swoimi słowami umie dodać mi otuchy, wesprzeć w trudnych chwilach, czy przywołać do porządku. Gdy mam ochotę to wszystko rzucić bo dieta zaczyna mnie przerastać , ona i moja siostra natychmiast sprowadzają mnie na ziemię, dopingując słowami : " weź się ogarnij";) nie ukrywam, że już teraz w drugim miesiącu redukcji jest coraz ciężej, moje nastroje są coraz bardziej zmienne, z jednej skrajności w drugą. Podziwiam najbliższą mi osobę, który znosi moje fochy, a mimo to jest przy mnie, wierząc we mnie.
Co do treningów, jak na razie trenuję 3 razy w tygodniu plus aeroby na czczo. Teraz wiem, że treningi to tylko 30%, a dieta 70%. Jak komuś się wydaję, że być na takiej redukcyjnej diecie to nic takiego, jest w błędzie. Musze pilnować godzin posiłków, odpowiedniej gramatury czy suplementacji. Na początku załapać ten tryb, systematyczność i sumienność nie jest łatwym zadaniem. Z czasem jednak wszystko można sobie przyswoić. Także dieta stała się wręcz nawykiem. Często tylko silna wola pozwala mi wytrzymać.
Dostaje zapytania na email czy zostane trenerką. Otóż plany może są, ale jeśli nawet to bardziej wolałabym dokształcić, jeśli chodzi o technikę wykonywania ćwiczeń. Trenowanie kogoś jak dla mnie to nie tylko pieniądze, musi być zawarta nić porozumienia między klientem, a trenerem no i dobrze dobrane treningi, co jest podstawą. Musiałabym wiele się nauczyć by komuś pomóc, a jak na razie sama takiej pomocy potrzebuje. Dlatego aktualnie w swoich planach czegoś takiego nie mam, planuje pracę w swoim zawodzie ;)
Dziękuje za słowa wsparcia, to bardzo miłe. Postaram się nie tracić mojej energii i będę dawać z siebie jescze więcej, gdyż wiąże z fitnessem większe nadzieje. Jest to bardzo drogi sport. Sama suplementacja i jedzenie to ogromne koszta, ale na całe szczęście jedyne co mogę zdradzić w niedługim czasie szykują się może nowe zmiany, ale o tym wkrótce.
A tu moje wczorajsze zdjęcie, mam nadzieje, że to przedsmak wszystkiego co mnie czeka.;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz